Elektryczne ciężarówki marki Volvo


Data wpisu: 29 Marzec 2021r.
Autor wpisu: MegaHol.pl

Działania jakie podejmuje firma Volvo, aby zmniejszyć wpływ transportu na klimat wydają się wyprzedzać konkurencję. Producent deklaruje, że jego celem jest zaoferowanie całej gamy produktów niezależnych od paliw kopalnych do 2040 roku. Mowa tu o całkowicie elektrycznych wersjach samochodów ciężarowych Volvo o dużej ładowności. Chociaż poważne inwestycje w rozwój aut bateryjnych nie oznaczają jednak, że Szwedzi skreślają na przykład technologię ogniw paliwowych. Wręcz przeciwnie. Jasno deklarują, że prace nad tym źródłem są w Volvo bardzo zaawansowane i sprzedaż samochodów z wykorzystaniem ogniw wodorowych powinna się rozpocząć w okolicach 2025 roku.



Tymczasem jednak na rynku już w zeszłym roku pojawiły się w stałej ofercie ciężarówki całkowicie elektryczne marki Volvo. Producent przyznaje jednak, że warunki wprowadzenia tych zmian różnią się znacznie w zależności od decyzji przewoźników i sytuacji na danym rynku. Wpływ na to ma wiele zmiennych, takich jak zachęty finansowe, dostęp do infrastruktury służącej do ładowania akumulatorów i rodzaj operacji transportowych.


Dlatego najwcześniej ruszyła seryjna produkcja Volvo VNR Electric w Ameryce Północnej, gdzie przede wszystkim istnieje już dobrze rozbudowana infrastruktura pozwalająca na ładownie baterii bez konieczności powrotu do bazy. Nie mniej ciężarówki te, które są w stałej sprzedaży od grudnia 2020 roku, przeznaczono głównie do transportu regionalnego. Na tamtym rynku wsparcie dla nabywców proponuje sam producent w postaci pełnej obsługi awarii w trakcie gwarancji (tak zwany Złoty Kontrakt) oraz pomocy w dofinansowaniu zakupu pojazdów i infrastruktury, dzięki czemu przejście na energię elektryczną jest tam o wiele łatwiejsze. Nie jest pewne czy takie lukratywne dodatki pojawią się w europejskiej ofercie. W Europie wsparcie przy zakupie ciężarowych samochodów elektrycznych zaoferował na razie tylko rząd Francji. Francuscy przedsiębiorcy mogą liczyć nawet na 50000 euro rządowej pomocy.


Volvo nad elektrycznym układem napędowym swoich ciężarówek pracuje od wielu lat. Jedną z genialnych koncepcji firmy było wypuszczenie na rynek serii pojazdów z silnikiem spalinowym, ale już koncepcyjnie przygotowanych do pełnej elektryfikacji. Pozwoliło to firmie na znaczne skrócenie czasu fazy projektowania i testowania poświęcając się głownie napędowi. Dobrze znane już klientom ciężarówki Volvo FH, Volvo FM i Volvo FMX zostały właśnie wyposażone w napędy elektryczne i są już po testach. Do sprzedaży powinny trafić wiosną tego roku. Seryjna produkcja ruszy pełną parą w 2022 roku w fabrykach w Szwecji, Belgi i Rosji. Przejście na napęd elektryczny będzie dla użytkowników tych modeli znacznie prostsze.


Volvo, z powodzeniem, testowało też w 2020 roku dwa modele przeznaczone do segmentu budowlanego. Elektryczne Volvo FM z betonomieszarką oraz Volvo FMX z zabudową hakową. I rozpoczęto produkcję Volvo FL Electric i Volvo FE Electric z przeznaczaniem do miejskiej dystrybucji i wywozu odpadów.


Elektryczne ciężarówki Volvo mają potencjalny zasięg około 300 km w zależności od konfiguracji akumulatorów. Mają też przygotowane w pakiecie innowacyjne rozwiązania w znacznym stopniu ułatwiające pracę i bezpieczeństwo kierowcy. Specjalnie przetestowane, wzmocnione kabiny. Układ kamer z podglądem obrazu na dużym monitorze w kabinie. Nowatorski system diagnostyki akumulatorów w czasie rzeczywistym, który prognozuje pozostały okres użytkowania pakietów baterii pojazdu, maksymalizując jej żywotność oraz optymalizując procedury konserwacji i ładowania. System odzyskiwania energii z hamowania. Możliwość ładowania akumulatorów z różnych źródeł przy czy w tak zwanym trybie szybkim pełne ładowanie największego zestawu baterii powinno trwać nie dłużej niż 135 minut.


Czy to wszystko wystarczy byśmy szybko zobaczyli na naszych drogach elektryczne ciężarowe Volvo? Eksperci mają uzasadnione wątpliwości. Rząd w Polsce raczej nie zapowiada specjalnego wsparcia, a infrastruktura dla pojazdów elektrycznych w Polsce praktycznie nie istnieje. Oczywiście wielką motywacją dokonania takiej inwestycji powinna być ochrona środowiska lecz czy przemawia za takim rozwiązaniem rachunek ekonomiczny, który jest podstawą funkcjonowanie każdej firmy?


Nie mniej w polskich miastach, firmy zajmujące się dystrybucją towarów, przesyłek czy firmy budowlane pracujące w granicach miast mogłyby z powodzeniem przejść na korzystanie z elektrycznej floty pojazdów, tak jak zrobiło to już wiele firm w Europie. W naszym kraju nie ma jeszcze w miastach stref wolnych od spalin, ale pojawią się one lada dzień i trzeba być na to przygotowanym.

Prześlij ten artykuł dalej: